Bandziorki mają zajawkę na samoloty w różnej postaci, ostatnio konkretnie na samolociki tworzone z odpowiednio powyginanych arkuszy papieru. Ot, taki pierwszy poziom origami.
Papierowe samoloty produkcji Taty walają się wszędzie, w każdym pokoju.
Dziś na przykład jeden z tych wielu samolotów leży sobie na stole w jadalni.
Zbliża się pora spania, więc ogólnie sprzątamy. Bandziorek Starszy sprzątnął już z salonu swoje resoraki, wołam go, że został jeszcze samolot do sprzątnięci.
- To nie mój samolot! - protestuje Bandziorek.
- A czyj? - wnikam
- Tego wielkiego kolesia, który poleciał dzisiaj samolotem.
Czy to nie oczywiste, kogo Bandziorek miał na myśli? :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz